swojskie-klimaty.pl

OŁAWSKI INFORMATOR TURYSTYCZNY

RYCZYN 2012


Rajd….

31.03.2012 – ok. godz. 7.oo wyjechaliśmy z Oławy – pogoda rano  fatalna (ok. 5-8 st.C), zimno wietrznie ale nie padało,

pierwszy bocian  2012

nim dojechaliśmy na polanę się zaczęło : deszcz i porywisty wiatr, był problem z ustawieniem pawilonu , a gdy wreszcie stanął i już zaczęliśmy wnosić kartony z nagrodami i materiałami podmuch wiatru zerwał i połamał ścianki namiotu….. porażka…..

Zaczęliśmy już myśleć o odwołaniu Rajdu – ale za późno – ludzie już powyjeżdżali w trasę,

trzeba było więc gdzieś się ustawić – wykorzystaliśmy   ambonę myśliwską

 na podręczne zaplecze ale na szczęście

 Nadleśnictwo  Oława użyczyło nam gościny w swoim  olbrzymim pawilonie, w którym mogliśmy się wszyscy pomieścić i choć okrojone – ale przeprowadzić zaplanowane konkursy.

Archeolog – Pani Magda Przysiężna-Pizarska, Paweł Rozwód- archeolog z ARCHEKONU oraz Wiesiu Chmielewski z BUL  Prezes LOP po zaklinaniu pogody…. ;)

Oznakowania, które były w lesie ocalały przed wiatrem, reszta niestety odfrunęła…..

Jerzy Wojtczak – tradycyjnie rozpalił 18 rajdowe ognisko

I XVIII Rajd Primaaprilisowy mógł zostać uznany za rozpoczęty.

Każdy uczestnik otrzymał pamiątkowy dyplom oraz plakietkę a także materiały turystyczne, plany, przewodniki , mapy i drobny sprzęt turystyczny.

a turyści z Jelcza-Laskowic otrzymali także dyplom za pokonanie najdłuższej trasy tj, 34 km .

 obecna „duchem” ;)

Oławianie szukają koguta

Przygotowane konkursy odbyły się, jeden z nich – Poszukiwanie oławskiego koguta okazał się wyjątkowo trudny, nikt z 26 zgłoszonych drużyn nie odgadł położenia wszystkich 15 kogutów ze zdjęć.

KONKURS POSZUKIWANIE OŁAWSKIEGO KOGUTA :

 wg jednej z legend…..

Jest burzliwy wiek XI,  Oława należy do Księcia Władysława I Hermana, który ma dwóch synów Bolesława III Krzywoustego oraz Zbigniewa. Synowie rywalizują ze sobą oraz z ojcem o zdobycie jak największych obszarów ziemi .    Dla księcia Władysława najważniejszy jest wojewoda mazowiecki Sieciech, który buntuje ojca przeciw synom … Przed śmiercią jednak ojciec jedna się z synami, wyrzuca Sieciecha  i dzieli swoje włości pomiędzy synów.  Zbigniew otrzymuje Wielkopolskę i Mazowsze a Bolesław Małopolskę i Śląsk .  Jednak braciom ten podział się nie podoba, Zbigniew postanawia wejść w sojusz z czeskim księciem Borzywojem i odebrać część ziem Bolesława. Wzmocnione  oddziały wyruszają na Śląsk.   Dopiero świtało gdy  wojsko zaczęło zbliżać się do granic Oławy,  mieszkańcy osady (wtedy jeszcze Oława nie miała praw miejskich, była tylko zwykłą rolniczą osadą),  spali, znużeni ciężką pracą na roli, a tu zbrojni coraz bliżej.    Wtedy to właśnie pierwsze koguty, zaniepokojone  dziwnym, dobiegającym od strony Ryczyna  hałasem obudziły się , i zaczęły piać najgłośniej jak tylko mogły….. zrobiły niesamowity hałas budząc wszystkich mieszkańców, którzy dzięki temu zdążyli uzbroić się i obronić osadę. I właśnie pamiętając to wydarzenie, przy nadawaniu praw miejskich Oławie,  mieszkańcy osadzili  w podzięce koguta w herbie miasta.

A  szukane koguty to:

sala rycerska Urzędu Miasta w Oławie

kogut na wieży ratusza od środka i od zewnątrz

 

dawny bar KOGUTEK  na 1 Maja 

te koguty witają przybywających od strony Jelcza-Laskowic

kogut z pogodynki w Rynku koło kościoła pw . Matki Boskiej Pocieszenia 

 

najłatwiejszy do zlokalizowania kogut z Brzeskiej  i 

nad wejściem głównym do Ratusza 

oławski kogut w ratuszu w Brzegu – sala narad

motyw architektoniczny na budynku Urzędu Gminy na pl. Piłsudskiego

 

charakterystyczny kogut na Hotelu Oławian ul. Sikorskiego

budynek szkoły przy ul. Broniewskiego – kogut na maszcie

Nagroda – hulajnoga , została przyznana za odnalezienie  5 kogutów dla Marysi i Jej taty z Dębiny – pozdrowienia!

Poza konkursami na polanie nie zabrakło stałych i nowych atrakcji:

strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej z Minkowic spełniali marzenia mniejszych i większych chłopców

podobnie jak drużyna  paramilitarna – można było na chwilę stać się  strażakiem i żołnierzem.

A na kiermaszach  przygotowanym przez Stowarzyszenie Chorych na SM w Brzegu  i Wychowanków Domu Dziecka w Oławie oraz TPD w Oławie kupić świąteczne ozdoby lub maskotkę rajdu 2012.

W części gastronomicznej można było posilić się jak co roku pyszną grochówką, chlebem ze smalcem a na deser zjeść ciasto przygotowane przez panie z TPD Oława.

W KONKURSIE POSZUKIWANIE RYCZYŃSKIEGO SKARBU zadania polegały m.in na:

Nadleśnictwo Oława przygotowało m.in drewniane krążki i należało odpowiedzieć ile lat ma drzewo, a przy okazji można było się dowiedzieć jak poznać gdzie drzewo rosło, jaka była pogoda, na jakim gruncie rosło i ukierunkować strony świata …

Pani Ada z Gminnego  Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Oławie pytała jakie miejscowości znajdują się na terenie Gminy Oława – co też okazało się sporym wyzwaniem, a  archeolog  Paweł  z ARCHEKON – turystyka archeologiczna – sprawdzał  wiedzę historyczną uczestników Rajdu.

Natomiast Bartek – Ratownik Medyczny sprawdzał czy uczestnicy znają zasady udzielania pierwszej pomocy.

Po podliczeniu punktów – nagroda główna – skarb ryczyński – czyli namiot trafił do dzieciaków z domu dziecka w Skorogoszczy,

sakwy turystyczne  przypadły grupie młodzieżowej o „wdzięcznej nazwie”  alkaida   a turystyczne wydawnictwa albumowe   otrzymała  ”Rodzinka z Brzegu” .  Oprócz nagród głównych uczestnicy gry terenowej otrzymali drobny sprzęt turystyczny i sportowy, materiały turystyczne i promocyjne ościennych gmin.

Mimo fatalnej pogody – grad, deszcz, śnieg i wiatr…, chyba najgorszej od 18  rajdowych lat, turyści dopisali, na listę wpisało się ponad 300 osób, i dlatego po TAK EKSTREMALNYM  ROZPOCZĘCIU sezonu , żadna pogoda w roku 2012 nie będzie tym turystom straszna :) pozdrowienia . Małgośka

linki do zdjęć i mediów z rajdu:

z archiwum www.turystykaarcheologiczna ARCHEKON :

http://youtu.be/muDrq_XnMSI

https://picasaweb.google.com/malromek/XVIIIRAJDPRIMAAPRILISOWYDOGRODZISKARYCZYN

http://www.facebook.com/rajd primaaprilisowy do grodziska ryczyn

 

a przy okazji fotka z rezerwatu ryczyńskiego:

przed Rajdem:

usychający Racław…….

 Kamień Vollacka

nowe tablice informacyjne przed wejściem do Grodziska, postawione przez Nadleśnictwo Oława

miejsce spotkania Primaaprilisowych turystów

poszukiwanie ryczyńskiego skarbu…..

ZASADY GRY:

W grze uczestniczą drużyny – max  5 osobowe.

Każda drużyna otrzymuje

KARTĘ POSZUKIWACZA SKARBU RYCZYŃSKIEGO 

  •  Potwierdzeniem jest wpisana  na K.P.S.R. liczba zdobytych punktów z potwierdzeniem (stempelek) na każdym etapie.
  • Liczy się  ilość zdobytych punktów oraz czas wykonania wszystkich zadań łącznie.
  •  Kolejność zaliczania poszczególnych etapów jest dowolna.
  •  Po wykonaniu wszystkich zadań szefowie drużyny oddają karty odpowiedzi świadczące o spełnieniu wymagań.
  •  Liczy się prawidłowość  oraz  czas wykonania zadań – prowadzący ustalają limity czasowe na poszczególnych etapach.
  •  Zakończenie gry odbywa się w biurze organizacyjnym:  podliczenie punktów i rozdanie nagród .
  •  Przewidziane są 3 główne nagrody dla drużyn, które w jak najkrótszym czasie zdobyły największą ilość punktów oraz nagrody dodatkowe za wykonanie dodatkowych zadań.


  plakat

RAJD PRIMAAPRILISOWY DO GRODZISKA RYCZYN

IMPREZA REKREACYJNA DLA CAŁYCH RODZIN

Mała podpowiedź dla uczestników konkursu  Nr 1

Liczą się koguty wszystkie – „kogutek” też…..  ;)

Miłej zabawy

WITAM wszystkich Rajdowiczów!

I znów mija kolejny rok, zbliża się  XVIII Rajd Primaaprilisowy do Grodziska Ryczyn.

Zaczynamy przygotowania do organizacji , szukamy nowych pomysłów na  konkursy, spotkania i atrakcje Rajdu.

Wszystkich chętnych do pomocy w organizacji proszę o kontakt: m_ska@op.pl

Na pewno będzie dużo nowych konkurencji i atrakcyjnych nagród.

„Swojskie-klimaty” szykują  także konkursy z nagrodami, każdy kto uważnie przegląda Oławski Informator Turystyczny, będzie miał szanse na atrakcyjną nagrodę.

Zapraszam i do zobaczenia 31.03.2012r.

INFORMACJE  ”RAJDOWICZÓW”

wpisane za pozwoleniem autora,  z:

http://hiberni.blox.pl/2008/03/Na-ryczynskim-wzgorzu.html

W ryczyńskim lesie

Długo jeszcze przed lokacją miasta Brzegu istniała na prawym brzegu Odry kasztelania ryczyńska. Była ona siedzibą pana gruntowego, do którego należała kolebka Brzegu – słowiańska osada rybaków – Visokebreg (tłum. „na wysokim brzegu”). Śladów tego obronnego grodu do dziś jeszcze nie udało zatrzeć się przyrodzie. Całe generacje zajmowały się odkrywaniem jej przeszłości. Ten na mapach wciąż zaznaczany jako warty zobaczenia obiekt leży na północ od Lipek, w powiecie oławskim.

Początki

Nazwa Ryczyn ma korzenie słowiańskie. Oznacza tyle co: w pobliżu, w sąsiedztwie rzeki. Zgadza się to z ideą podobnych osad, które zakładano właśnie u biegów rzek. Naszą ulokowano w połowie drogi pomiędzy Oławą a Brzegiem. Wznosiła się ona pośrodku lasu, wśród dębów, buków oraz wiązów i składała z pierścieniowatego, kolistego, wysokiego na 4-5 m, a szerokiego na 8 m wału. Jego obwód wynosił ok. 600 m.

Legendy i podania umiejscawiają powstanie Ryczyna jeszcze w czasach pogańskich. Polacy mieli wybudować twierdzę przed rokiem 1000-cznym w celu ochrony przed najazdami czeskimi. O tym, że rzeczywiście tak było świadczy charakter budowli, który odpowiada słowiańskiemu modelowi obronnemu, a także znajdowane na jej terenie liczne szczątki.

Już w czasach historycznych castrum Recen był nazywany przez niektórych hrabiów główną twierdzą obronną w okolicy, przez co można również wyjaśnić decyzję zagrożonych biskupów wrocławskich o przeniesieniu swej siedziby do Ryczyna w 1038r., w czasie najazdu czeskiego na Śląsk. Pozostać tam mieli według źródeł aż do 1406 roku.

Trzy grodziska

Budowa twierdzy na bagnach, jak to było w przypadku Ryczyna, trwała dziesiątki lat. Na samym początku należało zabezpieczyć teren przed możliwością zalania. W tym celu układano poziom bali, które zasypywano następnie taką ilością ziemi, by przekroczony został niebezpieczny poziom zalewowy. Później zabierano się za umocnienie bezpiecznej powierzchni. Po stronie wschodniej, tej zwróconej ku Odrze, pozostawiono szerokie na 50 m wolne pole, resztę terenu otaczał wał, którego wysokość dochodziła do 5 m., a szerokość u jego szczytu wynosiła do 12 m. Do ochrony otwartego, zwróconego w stronę rzeki punktu, utworzono fosę (rów wypełniony wodą). To wejście do grodu było niezbędne do wyprowadzania stad zwierząt na popas, dodatkowo umożliwiało okolicznej ludności schronienie się w nim z całym dobytkiem, który najczęściej stanowił inwentarz gospodarski, w czasie niepokojów i wojen.

Około 60m a zachód od dużego grodziska znajdowało się mniejsze. Zajmowało ono powierzchnię 143 m2 i stanowiło wysuniętą w kierunku Odry czatownię, na której wznosił się tylko jeden budynek drewniany, zbudowany w celu stałego kontrolowania i obserwowania Odry i jej brzegów. Istniała też trzecia osada, na lewym brzegu Odry, niedaleko wsi Lipki. Wchodziła ona w skład ryczyńskiego zespołu osadniczego i pełniła trzy określone funkcje pomocnicze w stosunku do grodów położonych na prawym brzegu Odry – strategiczną, zaopatrzeniową oraz gospodarczą (stwierdzono istnienie tam śladów warsztatów metalurgicznych produkujących żelazo dla grodów ryczyńskich).

Życie w twierdzy

Oczywistym jest, że nasi przodkowie byli bardziej odporni i wytrzymali niż współcześni ludzie. Mimo to nie mogli spędzać też całych tygodni, miesięcy i lat w rozmaitych warunkach klimatycznych (wiatr, deszcz, śnieg itd.) na świeżym powietrzu. Szczególnie kobiety i dzieci potrzebowały schronienia. Stąd też na dnie wałów, jeszcze przed ich usypaniem, wznoszono połączone ze sobą twarde, drewniane konstrukcje (coś w rodzaju współczesnych kazamat), z wyjściem do wnętrza grodu. Kiedy z czasem drewno ulegało rozkładowi kazamaty zapadały się. To właśnie znikome odłamki, które znajdowano u podnóży wałów dostarczają nam informacji o ówczesnym stanie budownictwa mieszkalnego. Cały szereg dowodów pojawia się jednak w samych kazamatach, w które podczas napadów płonące pochodnie wrzucali atakujący bądź też sama spanikowana załoga. Natrafiano tam na zwęglone belki, pierścionki i naszyjniki z brązu, strzały, garnki, klucze, misy oraz inne materiały.

Ryczyn w historiografii

Zwróćmy teraz uwagę na to, co historia mówi o Ryczynie. Jeszcze przed rokiem 1000-cznym Mieszko I wybudował swej chrześcijańskiej żonie Dobrawie w dowód miłości i oddania, w Smogorzowie (powiat namysłowski) pierwszy kościół na Śląsku. Drugą świątynie rozkazał wznieść dla ochrony wzgórza ryczyńskiego, kolejne powstawały w Oławie i Niemczy.

Pogaństwo powoli zaczęło ustępować miejsca chrześcijaństwu. W dokumentach biskupstwa wrocławskiego pojawiła się również wzmianka o kasztelani Recen (Ryczyn). Kiedy Otton III w roku 1000-cznym odwiedził w Gnieźnie grób św. Wojciecha, utworzył tam arcybiskupstwo, któremu podlegało m. in. biskupstwo we Wrocławiu. Jemu zaś podporządkowany był Ryczyn. Tu mieszkał burgrabia polskiego pana lennego, który zajmował się sądownictwem i decydował o obsadzeniu twierdzy.

Ryczyn wymieniany jest także przez dziejopisarzy przy okazji walk z lat 1103 (najazd czeski) i 1109 (najazd niemiecki), jako gród, który powstrzymywał wroga od zwycięstwa.

Już od ostatniego ćwierćwiecza XIII w. jednak gród ryczyński jako kasztelania zaczął tracić na znaczeniu. Ostatnia wzmianka o nim pochodzi z 1340r. Przeszło sto lat dłużej utrzymała się wioska i kościół w rejonie Lipek, by w 1464 r. również zniknąć z powierzchni ziemi. W drugiej połowie XVI wieku Ryczyn jako mała osada wiejska wzmiankowany był jeszcze na mapie Śląska Martina Hellwiga. Od tego czasu brak jakichkolwiek wiadomości o istnieniu osadnictwa w tym rejonie. Ślady grodów, osad i cmentarzyska zarosły lasami, a Ryczyn stracił swoją pozycję przede wszystkim na skutek rozwoju pobliskich miast – Oławy i Brzegu.

Badania archeologiczne

rozpoczęto na terenie grodziska bardzo wcześnie. Już w 1390r. książę Ludwik I Brzeski poszukiwał w Ryczynie grobów biskupów wrocławskich. Z jakim skutkiem, niestety nie wiemy. W roku 1779 niejaki hrabia Carmer zarządził badania tamtejszego terenu. Nie odkrył jednak na nim ani śladu zabudowań. O tym, że o grodzisku miano się dowiedzieć więcej, miał sprawić przypadek. Przy wytyczaniu w 1891r. nowej ścieżki leśnej, która miała prowadzić także przez Ryczyn, natrafiono na resztki murów, prawdopodobnie fundamentów kościoła. Oprócz tego znaleziono znaczną ilość ludzkich kości, co mogłoby wskazywać na istnienie w tamtym miejscu również cmentarza. Współcześnie także prowadzi się wykopaliska w Ryczynie, gdzie wciąż natrafia się na ślady dawnej osady i codziennego życia. Wciąż brak jednak śladów grobów wrocławskich duchownych.

Legenda o dzwonie

Na zakończenie pragnę przytoczyć legendę związaną z wsią Ryczyn. Otóż, we wschodniej części ryczyńskiego wzgórza znajduje się wgłębienie, prawie całkowicie zasłonięte przez drzewa i zarośnięte przez gęste krzaki. Jest to pozostałość dawnej fosy, która nazywana jest dźwięczącą. Legenda mówi: Kiedy mieszkańcy Ryczyna zdali sobie sprawę, że ich wsi nie da się już uratować przed upadkiem i postanowili na zawsze już ją opuścić, zdecydowali nie oddawać ojczyzny w ręce wroga, nie wywożąc wcześniej dzwonu z małego kościółka. Czy to nie jego brzmienie towarzyszyło im zawsze przy pracy, odpoczynku, w czasie radości, jak i smutku? Wierny kompan ich życia nie mógł tak, ot sobie wpaść w niepowołane ręce. Dzwon zdemontowano więc z dzwonnicy, w fosie czekała już łódka, za pomocą której miano go przetransportować do Lipek bądź do Bystrzycy Oławskiej. Silni mężczyźni mieli właśnie załadować go na pokład, kiedy wyślizgnął im się z rąk i zatonął w wodzie. Nigdy więcej dzwonu nie widziano, ale po dziś dzień z dźwięczącej fosy dobiegają ciche jego dźwięki. Może komuś uda się je usłyszeć już w najbliższą sobotę podczas primaaprilisowego zjazdu w Ryczynie.

Paweł Pawlita
pawel7@op.pl

Źródło: Ohlauer Heimatblätter, nr 66-67, 1925r.

Leave a Reply